Konkursy

Konkurs – Boskie zwierzęta

następny wpis
Konkurs - Zagubiona
komentarze (14)
  1. Edyta pisze:

    WSZYSTKO JEST BOSKIE …LILO BYŁA POSZUKWANA WE WSZYSTKICH SKLEPACH ,CHCIAŁAM ZAJĄĆ 3-latce PUSTKĘ W SERCU
    PO WYPROWADZCE OJCA …MAŁA OBSERWOWAŁA WSZYSTKIE AŻ JEDNA SKRADŁA JEJ SERCE ..KOCHANA BEŻOWO-BIAŁA Z ŁATKĄ CUDO ,MIŁOŚĆ OD PIERWSZEGO WEJRZENIA ,SZYBKO SIĘ UCZYŁA CHODZIŁA JAK PIES PRZY NODZE ,MAŁA ODRABIAŁA LEKCJĘ A LILO WYŁOŻONA NA KOLANACH LUB NA ZESZYCIE OBOK ,TUPTAŁA PD DRZWI KIEDY KTOŚ PRZYCHODXIŁ DO NAS ,PISZCZAŁA ZANIM USŁYSZAŁYŚMY DZWONEK .PIĘKNE LATA BYŁA Z NAMI AŻ FO MOMENTU CHOROBY -wiek
    CÓRKA PRXYSZŁA ZAPŁAKANA DO MNIE DO PRAY Z LILO NA RĘKACH ,ZWOLNIŁAM SIĘ I WETERYNARZ W BIEGU….
    NIE ROKOWAŁ NADZIEI ALE MY WALCXYŁYŚMY O JEJ KAŻDY ODDECH .CO GODZINĘ WSTAWAŁYŚMY ABY SPRAWDZIĆ CZY ŻYJE ,PODAWAŁYŚMY PIĆ ZE STRZYKAWKI ..TRWAŁO TO 2 TYGODNIE .+Wizyty u weterynarza ….w niedzielę o 22 umarła .ja płakałam a MAŁA ZACHOWAŁA ZIMNĄ KREW ..MAMO TRZEBA JĄ POCHOWAĆ JAK JEZUSA .NIE MIAŁAM WYJŚCA TAK ZROBIŁAM …
    BARDZO PRZEŻYŁYŚMY ….TAKA SYTUACJA DO DZIŚ JEST W NASZYCH SERCACH .

  2. Karolina pisze:

    Mój Bonus od życia i dlatego tak ma na imię mój psi przyjaciel 🙂 imię takie dostał bo po Kajtku miało nie być kolejnego psa a pojawił się w schroniskowym boksie On, maluszek porzucony przy jednej z wiejskich dróg i postanowiłam zaprosić go do mojego zycia 🙂 a czemu akurat do mnie ma trafić książka bo lubię książki p. Tomasza, mialam kilka zwierząt i chciałabym potwierdzić że z każdym z nich spotkam się w niebie 🙂 liczę że będę mogła sprawdzić w wygranej książce 🙂

  3. Mikusia89 pisze:

    „Boskie zwierzęta – to chyba o mnie… ” Bruno

  4. Monia Ka pisze:

    Temat bardzo na czasie. Ostatnio straciliśmy naszego ukochanego pieska Trufla. Jak wytłumaczyć dzieciom co dzieje się z nim dalej, po śmierci? Przy okazji trochę ważnych tematów, o których pisze Hołownia. Poczytamy, fragmentami na pewno rodzinnie.

    1. dadada pisze:

      Gratulujemy wygranej, piękne pieski i piękne zdjęcie 🙂 za chwilę na @ wyślemy dalsze instrukcje.

  5. Fruda pisze:

    Witam,

    Zdjęcie nie jest najlepszej jakości bo robione w 2009 roku. Mój pies Borys, bokser , moje wspomnienie. Nie ma go już prawie 10 lat. Całe moje dzieciństwo to ten pies, mieszkał z nami 15 lat. Teraz czuję jakby nie było już jednego członka rodziny, ani ja ani rodzicie już nigdy nie zdecydowaliśmy się ponownie na żadnego psa, rozstanie było zbyt bolesne. Chyba nie było bardziej pogodnego zwierzaka niż Borys. Cała długa historia z jego leczeniem zajęłaby wiele stron A4, 4 operacje i naciąganie na grube tysiące przez lokalnego weterynarza ,że po kolejnej i kolejnych lekach na pewno nastąpi poprawa. A skończyło się na tym ,że nosiliśmy go pół roku z 4 piętra po schodach na pole.Ale koniec tego bo już łezka w oku się kręci..

  6. Gosia pisze:

    Mam w domu małą odkrywczynię, która wprost kocha zwierzęta. Od najmłodszych, niezależnie od tego, czy to pies, kura, kaczka, czy krowa, nie wspominając już o kotach, obok których nigdy nie przejdzie obojętnie. Aktualnie ma trzy latka, więc pytań ma nieskończone ilości, dlatego książka zdecydowanie mogłaby nam ułatwić odpowiedzi na wiele z nich 🙂

  7. Piotr S. pisze:

    5x K Kanapa, koc, kot, kawa i książka. Połączenie idealne.
    Jak tylko siadam na kanapie z kocem, książką i kawą, kot biegnie do mnie i mrucząc pakuje mi się na kolana.
    Dexter pozdrawia i mówi że jego pan (chociaż jestem przekonany, że Dexter uważa, że to ON jest MOIM panem ) kocha czytać w jego towarzystwie, mruczy też, że teraz ma chrapkę na tytuł „Boskie zwierzęta”, gdyż nieskromnie uważa, że sam do nich należy

  8. Marta pisze:

    Poznajcie Bernarda, mojego pięknego czworonoga. Z wielką chęcią przeczytałabym książkę „Boskie zwierzęta” autorstwa Szymona Hołownia, opis bardzo mnie zaintrygował, a okładka jest czarująca! Jeleń przypomina mi okładkę innej książki, mianowicie „STAGS” M. A. Bennett, która bardzo mi się podobała i myślę, że z tą książką byłoby identycznie. Trzymam mocno kciuki, że dacie mi szansę, aby się tego dowiedzieć 🙂

  9. Kinga W pisze:

    No po prostu boskie zwierzę 😀

  10. Natalia pisze:

    Kocham zwierzęta… odkąd sięgam pamięcią w moim domu do dnia dzisiejszego mieszkają z nami nasi mali towarzysze :). Jestem na 3 roku studiów. Od 15 lat towarzyszy mi mój najwierniejszy przyjaciel…pies – a właściwie suczka – o imieniu Kofi. Z dnia na dzień przyzwyczajam się do myśli że może w każdej chwili odejść od Nas. Choruje na padaczkę, a ja czuwam nad nią dzień i noc tak jak ona od małego cały czas czuwa nade mną. Mimo że ma coraz mniej sił, widać że chce żyć, chce być z Nami. Jednak wiadomo…nic nie trwa wiecznie. Wierzę, że tak jak ludzie, zwierzęta też trafiają do nieba i z góry nas bacznie obserwują jako „boskie zwierzęta”, ponadto uważam że istnieje więź między ludźmi a światem zwierząt i roślin. Książka Szymona Hołowni zwraca uwagę na wiele innych powiązanych ze sobą aspektów, o których nie pomyślałabym wcześniej. Myślę że autor w swoim dziele oddał pewien hołd i wyraził uszanowanie dla środowiska przyrodniczego. Jestem mega ciekawa jakie przesłanie niesie ze sobą ta książka, czy może zmienić nieco mój punkt myślenia, czy rozważania autora zwrócą uwagę na rzeczy nad którymi się my wszyscy w większości nie zastanawiamy?. Zaintrygowała mnie ta książka, porusza według mnie bardzo ważny temat. Czy wygram czy nie, na pewno przeczytam ją w niedalekiej przyszłości. Pozdrawiam wszystkich razem z moją boską Kofi!! 🙂 Buziaki,
    Natalia.

  11. Mateusz Wąsik pisze:

    Czyż szynszyle nie są „boskie”? To miłe delikatne, puszyste futro. Te uszy podobne do królika, łapki jak u chomika, ogon jak u wiewiórki. Po prostu kwintesencja idealnego zwierzaka. Na zdjęciu Lusia.

  12. Monika pisze:

    Poznajcie moją kotkę Czekoladkę, z którą żyję pod jednym dachem już 2 lata i muszę przyznać, że sprawuje się świetnie! Jak widać tak jak ja bardzo lubi spędzać czas (a ma go baaardzo dużo!) z książką w łapie, to zaiste królewskie zajęcie dla takiego salonowego kota (proszę tylko spojrzeć jak pięknie pozuje do zdjęcia)! Myślę, że to najwyższy czas, aby wspólnie przeczytać książkę „Boskie zwierzęta”, jak zwykle będzie to bardzo przyjemnie i pożytecznie spędzony razem czas 😉

  13. Marcin pisze:

    Chciałbym by inni pokochali moje zwierzątko/zwierzątka nie ze względu na walory smakowe ich mięsa bo nie o to chodzi. I choć są to zwierzęta które w postaci tuszek goszczą na wielu polskich stołach to jeśli tylko zechcemy możemy dostrzec jak inteligentne to stworzenia. A mięso można przecież zastąpić czymś innym. 🙂 Zresztą jestem na to najlepszym przykładem. Nie jem mięsa od 18 lat. Moment w którym przestałem spożywać mięso pokrył się w czasie z pojawieniem się w moim podwórku pewnego wówczas jeszcze bardzo niepozornie wyglądającego zwierzęcia. W chwili w której ów istota pojawiła się w moim domu była nie większa od pomponu który można położyć na dłoni dorosłego człowieka. Okoliczności towarzyszące jej pojawieniu się u mnie nie są jakieś szczególne. Ot zwykły majowy dzień, wylęgarnia drobiu i ona. Gąska która po latach niezmiennie zajmuje najważniejsze miejsce w całej zagrodzie i która na swój sposób jest już lokalną celebrytką. A każdy komu zdarzy się zażartować jak to długo gotowało by się rosół z niej zostaje w oka mgnieniu zgaszony gromiącym spojrzeniem właściciela.   Ludzie nie dowierzają kiedy słyszą ile wiosen liczy sobie Wanda, a gdy przyjeżdżają do mnie drugi i trzeci raz nie mogą uwierzyć kiedy znów widzą jak ta dumnie przechadza się tuż za ogrodzeniem. W zasadzie należałoby pobierać opłaty od osób którym zamarzyło się dotąd zrobić zdjęcie z dziś już niemal pełnoletnią gąską. Z uwagi na jej dobrostan nie pozwalam na to zbyt często bo gąska nie toleruje obcych i zwyczajnie się ich boi. Biorąc zresztą pod uwagę dodatkowo że jest niemal niewidoma to w pełni zrozumiałe. Jedno jest jednak pewne. Ludzi których sobie podporządkowała od lat niezmiennie toleruje i bez obaw podchodzi do mnie zawsze gdy tylko wsypuję coś w korytko. Moja znajoma ochrzciła ją dodatkowo przydomkiem „babcia, emerytka:. W punkt trafione. Jednak pomimo słusznego wieku gąska rok w rok niesie 2-3 jajka. To się nazywa wyczyn, nieprawdaż.  
    Ps. Kto wie, może solenizantka z okazji pełnoletności doczeka się w tym roku prawdziwego tortu. Marchewkowego rzecz jasna. 🙂 Na zdjęciu: Gąska z obstawą. Pozostałe członkinie stada nie pozwalają zbliżyć się do niej obcym. Kiedy ktoś pojawi się przy ogrodzeniu zwykle stoją w pierwszym rzędzie i głośno syczą. Zupełnie jakby chroniły „babcię, emerytkę”.

Zostaw odpowiedź Monia Ka Anuluj odpowiedź

Twój adres email nie będzie widoczny. Wymagane pole oznaczone są *

dodaj zdjęcie